Zbliża się piękny, ciepły maj, zakwitną kasztany (i nie tylko one), można powiedzieć, że zakwitnie życie. Już jest coraz cieplej, czasem chciałoby się wyjść na spacer, w sobotę porządnie wyleżeć się łóżku, poczytać coś ciekawego, popołudniami spotkać się ze znajomymi, iść na kawę... Ale nie! Do matury z języka polskiego zostało 39 dni... Niby dużo, ale kiedy policzyliśmy ile szkoły nam jeszcze zostało to troszkę się przeraziliśmy (idziemy jeszcze 15 razy). W soboty spotykamy się ze znajomymi, owszem, ale w szkole na chemii, kawa, owszem ale wypita po to, żeby nie zasnąć nad książkami ;)
Tak mniej więcej wyglądało moje popołudnie- sama chemia :D
Ale, żeby nie było, że tylko chemii się uczę to dodam, że w przerwach czytam "Dżumę" A. Camusa ;) Jest to jak dla mnie jedna z nielicznych lektur, które się dobrze czyta i wciąga (chyba jedyna jaką do dłuższego czasu przeczytam).
Ostatnio nie mam czasu czytać książek... Niestety :( Mam zaczęta "Emmę" Jane Austen i dobrze się zapowiada, ale mam co innego do roboty, a przez 15 minut w pociągu niewiele się przeczyta (szczególnie, jeśli nie ma miejsc siedzących, albo wraca się z kimś znajomym).
No nic, jako, że z każdą minutką coraz bliżej do maja, to chyba pora zacząć coś czytać :)